Cóż za porażka!. Strona: 5

Dodano: 2007-04-26 20:04

Narea napisał(a):
taaaak? ja w życiu nie zapomnę jak oglądałam z siostrą "Turbulenca III: Heavy metal". przy tym to dopiero można się poskręcać ze śmiechu i nawet browara się odechce :wink:


hehe. ostatnio znowu to w tv leciało... tylko ja w przeciwieństwie do ciebie miałam ochotę się tak na tym upić, by nie pamiętać :twisted:


...I forgot to remember to forget... /johnny cash


Dodano: 2007-04-27 12:38

ja nie piłam bo to groziło zadławieniem się i szybkim zejściem :D



Dodano: 2007-04-28 10:33

Nenar (Primogen)
Nenar
Posty: 626
Bielsko-Biała / Gliwice

Jak dla mnie największa porażka na której byłam w kinie to Aviator, poszłam tylko dlatego, ze miałam bilety za 3 zeta, a największa rozrywką byl spacer do ubikacji ...

Po za tym najwieksze chały jakie ostatnio widziałam: Hostel, Śmiertelna Gorączka, Heavy metal 2000


Ja mam 20 lat, ty masz 20 lat ... i tak wszyscy umrzemy


Dodano: 2007-04-28 11:03

Mi sie akurat "Aviator" podobał :wink: uważam, ze to kawał dobrego kina. Zważając na powstające obecnie wokół gnioty stwierdzam, że te trzy godzinki w kinie nie były zmarnowanym czasem. Ale cóż, możliwe, że to kwestia gustu :wink:

Ja natomiast jakiś czas temu oglądałem remak "Psychozy" Hitchkoca. Jasny gwint, jakie to było żałosne. Aż szkoda gadać jak bardzo spaprali oryginalną historię. Ale cóż, takie czasy... Gdyby nie Vince Vaughn, to pewnie nie obejrzałbym całości.


Not everyone likes metal... FUCK THEM!!!


Dodano: 2007-05-25 19:07

"Aviator" był dość znośny. Scorsese jak zwykle wnika w psychikę pasjonującego, choć chorego psychicznie człowieka. warto zobaczyć dla rozrywki, choć ciężko jest z niego wyciągnąć jakiekolwiek wnioski natury filozoficznej, czyli nie zalicza się do kręgu filmów, które tworzą sztukę.

generalnie uważam za porażkę większość tworów kina hollywoodzkiego, a ostatnią kiepskością, jaką miałam okazję oglądać, było "Music and Lyrics" o fatalnym polskim tytule "Prosto w serce". nie przepadam za komediami romantycznymi (ba! w ogóle nie uznaję je za coś, co można nazwać filmem, choć są pewne wyjątki), ale skusiłam się na obejrzenie poprzez teledysk do "Pop! Goes my heart". niestety, ta piosenka okazała się jedyną rzeczą wartą zobaczenia w tym filmie. naiwny banał, fatalna fabuła, hollywoodzki minimalistyczny splendor. ewentualnie warte polecenia dla fanek/fanów słodkiego Hugh Granta, jest tak samo kochany jak w kazdym filmie.


ssij to.


Dodano: 2007-05-25 20:11

Mi się Hostel podobał. Każdy film ma swoje wady i zalety. IMO fabuła w tym była niezła bo możliwa do zaistnienia w rzeczywistości. Natomiast aktorom żadne wybitne uznanie się nie należy :lol:



Dodano: 2007-05-26 12:28

Cóż, zapewne to kwestia gustu, według mnie ten film ma same wady (może poza nazwiskiem Tarantino, ale tego już nie będę komentował).
:wink:


Not everyone likes metal... FUCK THEM!!!


Dodano: 2007-06-11 22:29

najgorszy film jaki widziłam ostatnimi czasy : silent hill
po godzince miałam dosyć a końca nie było widać
żadnego nastroju grozy, fabuła denna, zupełnie bez sensu


[url=http://www.lastfm.pl/user/bloodflower_87/?chartstyle=purple] [img:c7f7fdac9a]http://imagegen.last.fm/purple/recenttracks/4/bloodflower_87.gif[/img:c7f7fdac9a][/url]


Dodano: 2007-06-12 02:59

Silent Hill miał całkiem znośny początek. Szczególnie cenie sobie dobrze oddane uczucie paniki w jednej ze scen. Jednak muszę przyznać rację - całokształt mnie rozczarował. Nastrój był dobry ale końcówka filmu wszystko dokumentnie zniszczyła. Nagle, ni z beczki ni z owieczki, jakieś pseudo-grozo-fantasy wrzucili...kompletnie mi to zepsuło seansik.



Dodano: 2007-06-16 18:26

Kiris napisał(a):

"Głosy"
Moja rekomendacja to 1 gwiazdka. Pozbawiony życia i zalet horror, z którego w pamięć zapadają 2-3 sceny. Usypiający i drażniący jałowością.


Nie widziałam pierwszej części... Ale kontunuację ledwo dalo się oglądać... Fabuła raziła brakiem jakiejkolwiek logiki, ale wyskakujące zewsząt trupy były nawet zabawne... Bo to była komedia, prawda?



Dodano: 2007-06-28 15:50

Kiedyś tam, zachciało mi się do kina, a ze nie grali niczego na co chciałabym iśc poszłam na film "Krew jak Czekolada" czy jakoś tak...
Bajka wilkołakach wielce nieudana, historyjka naciągana, a wątek miłosny pozostawię bez komentarza. :roll:
Jedynie jedna scena była przyjemna... Taniec w starej dyskotekowni... Taki zwierzecy, pełen seksu w mgle poządania. Bardzo chętnie sama bym sie tam znalazła :twisted:



Dodano: 2007-06-28 20:25

Ostatnio (nie wiem jak wytrwałem))obejrzałem"Texsas Chainsaw Massacre-the next generation".Większego gówna(przepraszam)nie widziałem.


Wasza krew jest moim winem...


Dodano: 2007-07-21 19:22

w dziedzinie kinematografii mam spore zaległości, nie jestem pasjonatem kina, a już napewno nie współczesnego - to nie na moje nerwy.
[chyba] największa szmira jaką kiedy kolwiek widziałam - 'kobieta w błękitnej wodzie'. na szczęście mój komputer nie pozwolił mi zobaczyć tego do końca. w pewnym momencie samoistnie się zresetował i powtarzał ten zabieg każdorazowo, kiedy próbowałam włączyć to... coś. :twisted:
oryginalna nie będę. 'piraci z karaibów: na krańcu świata', wszelakie 'piły' i inne przewidywalne niby-to-horrory z czarnowłosymi topielicami.
no i 'zejście'. kobieta, której przebito krtań, a która nie dość, że się nie udusiła ani nie wykrwawiła, to jeszcze potrafiła mówić to mistrostwo świata :twisted:

a z kolei wspomniana 'krew jak czekolada' była moim zdaniem, jak na film o wilkołakach, zrobiona całkiem znośnie.


life * is a state * of mind