APOCALYPTICA. Strona: 1

APOCALYPTICA Dodano: 2006-06-15 11:45

Świetny zespół naprawde switnie graja



Dodano: 2006-06-22 10:50

Popieram. Śledze ich postępy od "Plays Metallica by four cellos" i bardzo ich cenie za to, ze ciagle ida do przodu. Nagrali bardzo duzo naprawde swietnych coverów (nie tylko Metallicy).
Co do najnowszej plyty to na poczatku troche mi nie pasowala tam perkusja no ale z czasem jakos sie przekonalem. Moim zdaniem gra na bebnach Lombardo jest zbyt "tradycyjna" jak na taką muzyke.
Widzialem klip do nowego kawałka. Kurdeeeee. Zmiażdżył mnie ten utwór;]. Naprawde polecam


I'm rolling like a stone... never creep.


Dodano: 2006-06-22 10:53

grając fantastycznie. gdy ma się ochotę urwać komuś łeb, to najlepiej ich posłuchać :D człowiek staje się wtedy taki...łagodny, ale pełen emocji, co najważniejsze :D i patrząc na dzisiejszy dzień, to chyba zaraz włączę :twisted:


...I forgot to remember to forget... /johnny cash


Dodano: 2006-06-24 11:57

Jest masa fantastycznych utworów. Ale "The Hall Of Mountine King" robi pasztet z głośnika. To jest niesłychane jak oni potrafia grac na tych wiolonczelach. Albo wyciskają z nich ostatnie wiury albo graja taką ballade, że aż serce staje w poprzek. Niesłychane.


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2006-07-16 11:34

Tak, Apocalyptica lubi obalać stereotypy... Niedowiarkom (o ile tacy są) powienien wystarczyć już sam fakt, że zespół wymyśla nowe techniki gry na wiolonczeli (co w dzisiejszych czasach zdarza się naprawdę nieczęsto!). Podziwiam. I uwielbiam oglądać ich koncerty... Tylko trochę mi szkoda Eicci. Po takim "Hall of Mountain King" musi mieć nieźle poździerane palce... Cały utwór grać w pozycji kciukowej - masakra...



Dodano: 2006-11-12 22:35

Uwielbiam Apocaliptice!! I chcialam sie troche naproduowac w tym temacie, ale napisaliście wszytsko co bylo do nich o napisania, a przynajmniej ich największe atuty :D Tak, tak macie racje! a przynajmniej większość :twisted:



Dodano: 2006-11-12 22:46

Jak po raz pierwszy usłyszałem path to mnie poprostu zamórowało =D..... Potem obsesja i kupowanie płyt ...... Przemile spędza się czas przy heat, hell of the mountain king, master of puppets itd..... Jako że jestme też fanem muzyki poważnej taki zespoł to idealne połączenie i ciekawy eksperyment =]



Dodano: 2006-11-12 22:51

Tak jak mój piąta woda po kisielu szwagier - horseman :) swoją przygodę z Apocalypticą zaczęłam od "Plays Metallica..." i przyznam, że ze znacznym zaciekawianiem sięgam po każdą kolejną płytę, bo chłopaki mnie za każdym razem zaskakują :)



Dodano: 2006-11-13 21:08

No zaskakuja zaskakuja... i to mi sie bardzo podoba.
Mi tylko nie pasuje w ich ostatnich kawalkach to, ze z wiolonczeli na sile probuja zrobic gitare. Przyznam, ze wychodzi im to niezle, ale jak wlaczam sobie Apocalyptice to chce uslyszec wilonczele wlasnie a nie instrumenty, ktore nasladuja gitare elektryczna.
Pozdrowienia z Poznania droga szwagierko;]


I'm rolling like a stone... never creep.


Dodano: 2006-11-13 22:04

Ja się zgadzam z Tobą szwagrze po całej linii :) Chociaż przyznam, jako namiętna miłośniczka membrafonów i idiofonów :), że miło usłyszeć Lombardo w takiej kompozycji (byle nie za często) :D

P.S. Dziękuję za pozdrowienia :*



Dodano: 2007-01-12 18:56

Ja tez zaliczam sie zdecydowanie do fanow tej finskiej grupy... przede wszystkim to zazdroszcze im ich umiejetnosci... probowalem sam grywac ich numery ale po pierwsze to nigdy nie bedzie to samo co oni a po drugie niektore numery sa tak diabelnie trudne ze mimo 13 lat nauki nie jestem w stanie sie nawet zblizyc do ich poziomu... osobiscie kawalek Torreador II powala mnie na kolana... Przebiegi w okolicach gryfu i 10 pozycji w tempie presto sa w ich wykonaniu po prostu boskie :D


o mnie?... sprawiam czasem wrazenie zamknietego w sobie jednak to jest pozor:D choc tez dusza towarzystwa to ja nie jestem... Wole miec kilku przyjacioł w prawdziwym tego slowa znaczeniu niz tlumy falszywych...


Dodano: 2007-01-13 22:53

ja swoją przygodę z tymi finami zacząłem od Apocalyptica playing metalica by four chellos czy coś w ten deseń. podchodziłem do tego z dystanem - zanim włączyłem pierwszy raz - jako że nigdy za metalicą nie przepadałem. sam fakt grania takiej muzyki na wiolonczeli wydawał sie dla mnie co najmiej dziwny (wtedy) ale po wysłuchaniu pierwszy raz, zrobiłem to z wielką przyjemnością raz drugi i.. przyszedł czas na kolejne płyty. jakoś mi zostało bo od czasu do czasu lubie sobie ich posłuchać :)
widziałem apo na jakimś festiwalu - niestety tylko na monitorze i stwierdziełem że jeszcze lepsze niż samo słuchanie... ahh