Wracać wciąż do domu Le Guin
Zmierzch Bogów
Recenzje :

Interment - Into The Crypts Of Blasphemy

To jest ewenement na skalę światową, aby po 19 latach od powstania grupa wydawała debiutancki album. Tak jest w przypadku szwedzkich deathmetalowców z Interment, którzy od 1991 tworzyli podwalinę w powstanie tamtejszej sceny śmierćmetalowej. Co prawda grupa zdążyła wydać zaledwie trzy demówki, by w 1994 roku rozpaść się (muzycy potem udzielali się w takich formacjach jak Dellamore, Uncanny i Centinex), ale i tak o twórczości tej formacji pamiętało wielu fanów. Reaktywowany trzy lata temu Interment zdążył już nagrać bardzo udany, splitowy album z amerykańskim Funebrarum, co tylko ostrzyło apetyty na pełne wydawnictwo. Koniec końców doczekaliśmy się takiego krążka, gdyż "Into The Crypts Of Blasphemy" zabiera nas w podróż do świata szwedzkiego death metalu sprzed 20 lat.
Zacznijmy od tego, że Interment w żaden sposób nie sili się na oryginalność i innowacyjność. Spędzając 36 minut z pełnym debiutem Szwedów przypominać się nam będą złote czasy tej sceny. W muzyce Interment usłyszymy niemal wszystko czym czarował Grave na dwóch pierwszych płytach, usłyszymy mocarny growling łudząco podobny do najlepszych gardłowych dokonań L.G. Petrova (czyli z czasów "Left Hand Path"), usłyszymy bardzo nisko strojone, rzężące gitary, oraz klasyczne tempa odarte z jakichkolwiek ozdobników.

Dziewięć utworów zamieszczonych na tym wydawnictwie charakteryzuje się bardzo prostymi strukturami, w których próżno szukać jakichkolwiek ulepszaczy. Nawet brzmienie - brudne, miejscami archaiczne z wokalem i perkusją na pierwszym planie odwołuje się do złotych czasów początku lat 90-tych. To co podoba mi się w tym wydawnictwie to fakt, ze słuchając tych kawałków nie odnosi się wrażenia, że wszystko jest do siebie podobne. Owszem, schematyzm jest tu rażący, ale każdy kawałek ma swoja tożsamość. Prędzej zarzuty można kierować pod adresem tego, że wiele harmonii i rozwiązań, które tu znajdziemy stosował Grave czy Dismember przed dwudziestu laty.

Nie da się ukryć, że Interment to jedynie naśladowcy i na dobrą sprawę druga liga szwedzkiej sceny. Niemniej jednak, z tej roli muzycy wywiązali się wzorowo dostarczając porcję solidnego, klasycznego death metalu zagranego ze sporą werwą. Oczywiście, że to wszystko już słyszeliśmy wielokrotnie, ale "Into The Crypts Of Blasphemy" należy do tych lepiej opracowanych wydawnictw, która doskonale oddają ducha tamtych czasów. Jeśli chodzi o wartość muzyczną, płyta ta zapewne będzie jedynie suplementem w kolekcji. Jednak Ci, którzy pasjonują się tą sceną i cenią wkład Interment w jej rozwój powinni się w ten album zaopatrzyć.

Tracklista:

1. Eternal Darkness
2. Torn from the Grave
3. Dreaming in Dead
4. Stench of Flesh
5. Where Death Will Increase
6. Sacrificial Torment
7. Night of the Undead
8. Morbid Death
9. The Pestilence

Wydawca: Pulverised (2010)
Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły