Zmierzch Bogów
Wracać wciąż do domu Le Guin
Wywiady :

Wywiad z Beldarohem z zespołu Besatt

Wywiad, Beldaroh, BesattWywiad z zespołem Besatt, a konkretne z jego basistą - Beldarohem. Rozmowa dotyczy nowej płyty, noszącej tytuł "Black Mass" oraz jeszcze paru innych, niekoniecznie związanych z samą muzyką spraw. Zapraszam do lektury!
DP: Witaj Beldaroh! Bardzo zależało mi na tym wywiadzie, więc nareszcie nadszedł czas, kiedy mogę dowiedzieć się paru rzeczy od Ciebie osobiście. Na wstępie zapytam może o nowy album - gdzie go nagraliście, ile utworów będzie się na nim znajdować, no i co najważniejsze - jaka jest dokładna data wydania?

Beldaroh: Witaj, więc nowy album jest już nagrany jego tytuł to "Black Mass" i jest to siedem nowych kompozycji plus do wersji winylowej będzie dodany cover w postaci utworu Burzum. Płyte nagrywaliśmy w grudniu 2005 roku w Cyberstudio w Katowicach a daty wydania jeszcze nie znam, może wiosna 2006?

DP: Co do nowej płyty - jest to stary dobry Besatt jakim znają go wszyscy fani, czy może wprowadziliście pewne zmiany? Po usłyszeniu pierwszego kawałka z tego albumu wydaje mi się, że wasza muzyka stała się jakby nieco bogatsza.

Beldaroh: Nastąpiły w naszym zespole pewne przetasowania personalne i tak Fulmineus z perkusisty stał się teraz gitarzystą a nowym perkusistą został Morbid. Mimo tych zmian styl Besatt pozostał bez zmian jednak zawsze z płyty na płytę staramy się rozwijać więc muzyka stała się jeszcze bardziej ciekawsza.

DP: Czy po wydaniu "Black Mass" planujecie zagranie jakiejś trasy koncertowej? Byłoby miło zobaczyć was w końcu na którymś z koncertów.

Beldaroh: Ciężko powiedzieć czy będzie jakaś trasa, to wszystko zależy od naszego wydawcy. Na pewno jednak będziemy starać się raz w miesiącu zagrać jakiś jeden koncert. Dla nas to naprawdę dobre rozwiązanie.

DP: A co jeśli chodzi o wasze inspiracje muzyczne ? Jakich zespołów słuchaliście gdy byliście młodzi, na czym wzorowaliście się podczas zakładania Besatt?

Beldaroh: Sugerujesz, że jesteśmy już starzy, he he he. Jak byliśmy młodzi to słuchaliśmy głównie dobrego thrash metalu pokroju Kreator, Slayer czy Bulldozer. Słuchałem dużo Venom i Bathory. Wtedy były takie nasze inspiracje, dopiero później poznaliśmy skandynawski black metal i zaczęliśmy się tą muzyką interesować bo zawsze kochaliśmy ekstremalne granie.

DP: Ciekawostką na waszej poprzedniej płycie był monolog prowadzony w pierwszym utworze przez Romana Kostrzewskiego z KATa. Czy na nowym albumie również znajdują jakieś niespodzianki, czy jest to po prostu kolejny cios wymierzony chrześcijanom w postaci bluźnierczej i bezlitosnej muzyki?

Beldaroh: Na nowej płycie nie ma żadnych gościnnych wstawek, tym razem jest to siedem potężnych utworów. Ciekawostką natomiast na tej płycie jest utwór który zrobiliśmy składając swój honor Quorthonowi za swój całokształt. Utwór jest zrobiony w klimacie Bathory jednak jest on skomponowany całkowicie przez nas.

DP: Jak prezentuje się sprzedaż waszych płyt w tej chwili? Nadal zdecydowana większość to płyty sprzedane poza granicami Polski, czy coś się zmieniło? Swoją drogą to dziwne, że w Polsce tak mało osób kupuje wasze płyty, bo przecież gracie świetnie, a fanatyków black metalu raczej w Polsce nie brakuje.

Beldaroh: Sytuacja wygląda tak że mamy wydawcę na zachodzie i Undercover records promuje Besatt właśnie tam, dlatego też najwięcej płyt sprzedaję się na zachodzie naszego kontynentu i w USA. Zresztą ceny naszych płyt są w Polsce moim zdaniem za wysokie więc jak dobrze wiemy wielu naszych rodaków po prostu kopiuje płyty bądź ściąga z internetu, natomiast w innych krajach jako że przelicznik jest inny wielu woli kupić oryginalną płytę niż kopiować bo ich na to po prostu stać.

DP: Wiele razy czytałem o tym, że nazywa się was "niekoronowanymi królami polskiej sceny black metalowej". Jako jedni z niewielu cały czas gracie czysty, satanistycny black metal, za co wielu jest wam wdzięcznych. Co sądzisz więc o tych kapelach, które do swojej muzyki dodają symfonię, przez co często ich black metal staje się zbyt "cukierkowy"?

Beldaroh: Mam to gdzieś kto jakie ma wizję swojej muzyki, my nie potrzebujemy ozdobników w postaci partii klawiszy. Gramy Satanistyczny Black Metal i na podstawowym instrumentarium wystarczy oddać agresję i przesłanie tej muzyki. Jednak nie zaprzeczam że niekiedy delikatnie dobrze dodane odpowiednio klawisze potrafią podnieść klimat utworu ale kiedy klawisze są na pierwszym planie to mnie taka muzyka nie przekonuje.

DP: Wiadomo, że Besatt utożsamia się z satanizmem i przejawia niczym nieskrępowaną nienawiść do chrześcijaństwa. Czym jednak naprawdę jest dla was satanizm i jak postrzegacie tę filozofię? Jesteście może jakoś bardziej w to zaangażowani, czy swoje zainteresowanie ciemną stroną człowieka przejawiacie jedynie w muzyce ? Zastanawia mnie także, czy sami macie znajomych katolików, z którymi dość często przebywacie i rozmawiacie ? Jaki jest wasz stosunek do takich osób?

Beldaroh: Satanizm jest dla nas naszą drogą i jest nierozerwalnie związany z naszym życiem. Nasza muzyka jest jednym z elementów przez który dajemy upust swoim poglądom. Chrześcijaństwo jest zepsute od środka już wielu set lat więc dziwi mnie że ludzie tak ślepo wierzą w te nic nieznaczące dogmaty. Oczywiście jest nieuniknione by nie przebywać w towarzystwie katolików w naszym kraju chociażby w pracy czy gdziekolwiek, no cóż żyjemy w czasach lotów w kosmos i mocno rozwiniętej cywilizacji i wystarczy się tylko trochę zastanowić nad bzdurami z biblii by je obalić ale tym ludziom nawet się nie chce zastanawiać, im jest tak wygodniej więc czuję do nich współczucie a zarazem pogardę.

DP: Nigdy nie było mi dane ujrzeć was bez tzw. corpse paintingu. Jest to dla was po prostu kolejna nieodłączna część black metalu, czy może coś ważniejszego? Mówię tutaj o tworzeniu wokół zespołu pewnej aury tajemniczości, czego odmówić wam na pewno nie można.

Beldaroh: Besatt jest wyznaniem wiary i buntu a corpse painting jest barwą wojenną która z tym zespołem jest nierozerwalnie związana. Nie staramy się być jacyś tajemniczy czy coś w tym stylu my po prostu uważamy że wychodząc na scenę tworzymy pewne misterium w imię Szatana, to ceremonia która ma swoje obrzędy a corpse painting jest jednym z nich!

DP: Na zakończenie naszego wywiadu, chciałbym abyś odpowiedział mi jeszcze na dwa pytania. Które z wydawnictw Besatt cenisz najbardziej i jakie utwory gracie na żywo najczęściej?

Beldaroh: Wszystkie płyty które nagraliśmy cenię, z każdą z nich mam inne wspomnienia i przy nagrywaniu każdej z nich była inna atmosfera więc ciężko mi tutaj wybrać jeden tytuł. Utwory które gramy prawie zawsze to: "Ave Master Lucifer", "Baphomet", "Mad Minds", "The Kingdom Of Hatred". 

DP: Dzięki za poświęcenie mi swojego czasu i odpowiedzene na wszystie zadane pytania. Ostatni głos należy do Ciebie - jakieś przesłanie dla fanów. Ja tymczasem żegnam Cię i piekielnie pozdrawiam całą załogę Besatt!

Beldaroh: Hail Lucifer Forever!!!

Rozmawiał: Djevelen
Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły